Śmieje się, uśmiechając się do mnie szczerze. – Czy sprawiam, że się denerwujesz? – pyta bez ogródek.
Śmieję się, nie mogąc się powstrzymać. – Czy nikt nie pofatygował się, by ci powiedzieć przez te wszystkie lata, że jesteś nieco przerażający, Don Bianci?
Uśmiecha się szeroko i kręci głową. – Cóż, biorąc pod uwagę to, co osiągnęłaś, młoda damo, powiedziałbym, że powinnaś uważać się za wysta






