Ludzie Herrerów nigdy mnie nie lubili. A znienawidziliby mnie doszczętnie, gdyby wiedzieli, że istniała szansa na wyleczenie nogi Alexa, którą to ja mu zrujnowałam, kierując się własnym interesem.
I choć Alex był im obojętny, przynajmniej do czegoś się im przydawał.
Ale jeśli Alex miałby już zawsze tkwić na wózku inwalidzkim, rodzina Herrera nie okazywałaby mu nawet cienia szacunku, którym go wcze






