– Tak – odparłam bez wahania, z przekonaniem kiwając głową. – On jest dla mnie jak rodzina.
Po sposobie, w jaki mówił Alex, wywnioskowałam, że on również domyśla się, iż Marvinowi grozi niebezpieczeństwo. Skoro wiedziałam, że ktoś dybie na jego życie, jak mogłam stać z boku i nic nie robić?
Bałam się, że jeśli umrze, nie będę miała odwagi spojrzeć w oczy Angeli po drugiej stronie. Przecież obiecał






