Kiedy wróciłam do willi w południe, Hector wypatrzył nas wracających razem. Zapytał, czy jedliśmy lunch, na co odparłam, że nie.
„Zaraz każę kucharzom coś przygotować.” Po tych słowach Hector obrócił się na pięcie i zniknął w kuchni.
Alex wszedł do salonu i przeszył mnie wzrokiem. Jego głos, niski i głęboki, zabrzmiał: „Wracaj do siebie. Tu jest za głośno.”
Serce podskoczyło mi do gardła, a w żyła






