„No proszę, proszę, w końcu się obudziłeś.” Mężczyzna w masce świni zniżył głos, w którym pobrzmiewała nuta kpiącego rozbawienia.
Omiotłam wzrokiem stojących za nim mężczyzn. Pozostała piątka miała na twarzach inne maski, a w ich oczach malował się chłód i mordercze zamiary.
Żaden z nich nie trzymał w ręku broni, a przynajmniej sprawiali wrażenie, jakby nie czuli takiej potrzeby. Nieprzytomny mężc






