Alex Herrera i ja ruszyliśmy prosto do Wadiff City. Oboje wiedzieliśmy, że nie ma sensu ciągnąć Sophiny na dwudniowy wypad, zwłaszcza że mogło się zrobić niebezpiecznie.
Jeszcze przed Wadiff City próbowałam uciąć sobie drzemkę, ale lot dłużył się niemiłosiernie, a zmęczenie w końcu mnie pokonało. Siedzący obok mnie Alex nie przeszkadzał.
Kiedy w końcu wylądowaliśmy, spałam już za długo i nie mogła






