Powoli uniosłam głowę i spojrzałam na Alexa, który w milczeniu siedział na wózku inwalidzkim. Na jego ustach błąkał się cień uśmiechu, ale w jego oczach czaiło się coś więcej.
Sprawiał wrażenie dżentelmena – eleganckiego, wyrafinowanego i opanowanego. W rzeczywistości jednak do perfekcji opanował sztukę maskowania ostrej krawędzi swojej zimnej i wyrachowanej natury.
– Wszystko w porządku? – zapyta






