Yaeger wręczył mi kwiaty, które trzymał w dłoni. Wbiłam w niego wzrok, a on, obdarzywszy mnie czarującym uśmiechem, wręczył wizytówkę, po czym odwrócił się i zniknął w windzie.
Z poczuciem winy wsunęłam kartonik do kieszeni. Dorothy, widząc kwiaty w moich rękach, rozpromieniła się i rzekła: „Pani Herrera, jakież one piękne!”.
Wiedziałam, że Dorothy przypisuje zakup kwiatów Alexowi i nie wyprowadza






