Obserwowałam po cichu Leę, a widząc jej triumfalny wyraz twarzy, mimowolny uśmiech zakradł mi się na usta.
– Z czego się śmiejesz? – warknęła Lea, a jej głos nabrał ostrza.
– Panno Herrera, co właściwie tu robisz? – zapytałam, lustrując ją z ledwo powstrzymywanym uśmiechem.
Lea zbyła mnie krótkim spojrzeniem i obróciła się do stojącej nieopodal Sophiny. – Mówiłam, żebyś zaniosła moją walizkę do sy






