Kiedy wyszłam ze szpitala, olśniewający blask złota zalał ziemię.
Spojrzałam w czyste, błękitne niebo, wciągnęłam głęboko powietrze i rzuciłam: – Wracaj pierwszy do biura. Mam lunch z kimś umówiony.
Kierowca nie wytrzymał: – Pani Herrero, pan Herrera prosił, żebym panią pilnował.
Lekko zmarszczyłam brwi. – Daj spokój, poradzę sobie.
Podszedł bliżej i wyszeptał: – Pani Herrero, nie powinna pani sam






