– Dlaczego sądzisz, że ten, kto próbuje mnie zabić, nie ma nic wspólnego ze śledztwem, które prowadzę? – Głos Marvina, niski i chłodny, niczym uderzenie lodu, przeszył nagle plątaninę moich myśli, brutalnie sprowadzając mnie na ziemię.
Odwróciłam się. Siedział obok, z twarzą kamienną i skupioną. Odkaszlnęłam, zbierając myśli.
– Ten, kto chciał ci przeszkodzić w śledztwie, prawdopodobnie nie planow






