Pomimo wyczerpania, sen tej nocy nie nadchodził, a ja miotałem się w łóżku bez końca.
Nie wiem, ile owiec musiałem policzyć, nim wreszcie usnąłem. Rano Sophina dzwoniła dwukrotnie, a i tak obudziłem się dopiero, gdy Zachary swoimi drobnymi rączkami zaczął ciągnąć mnie za powieki, niemal wywlekając z pościeli.
Miałem nadzieję na rzadki weekend wytchnienia od obowiązków prezesa, a tu dopadła mnie be






