Światło w szpitalnej sali było przytłumione i miękkie, malowało cienie w każdym kącie, ale nie potrafiło rozwiać chłodnej aury, która emanowała od Alexa.
Kurczowo ściskałam jego ramię, aż zbielały mi knykcie, a oczy wypełniły się błaganiem. "Telefon Marvina jest wyłączony, a policja nie może go namierzyć. Wiem, że potrafisz go znaleźć. Jeśli mi pomożesz, coś ci obiecuję."
Na ustach Alexa pojawił s






