Po pracy wpadłam w panice i popędziłam do Honeydew. Kroki miałam pospieszne, niemal szaleńcze, a w głowie tylko jedna myśl: Marvin.
Otworzyłam drzwi i natychmiast uderzyła mnie cisza. Nie było go. Żadnej znajomej sylwetki. Ogarnął mnie niepokój.
Wtedy przypomniałam sobie o Alfiem.
„Alfie, to ja. Marvin zaginął! Szukałam go wszędzie, ale nie mogę znaleźć. Pomożesz mi?” Głos mi drżał, byłam bliska r






