– Daj im lekarstwo, a potem rozbierz do naga – wysyczała Kailyn z ledwie dostrzegalnym uśmieszkiem. Kąciki jej ust uniosły się w przebiegłym grymasie. – Naprawdę myślisz, że Alex będzie cię bronił, gdy te pikantne zdjęcia pokażemy na rodzinnym bankiecie Parksów? Tata nadal będzie cię uważał za córkę?
Zmarszczyłam brwi i prychnęłam jej prosto w twarz lodowatym śmiechem. Spojrzałam jej w oczy bez ci






