Jako dziecko nic nie napawało mnie większym lękiem niż nagłe zniknięcie matki, która oddawała mnie pod opiekę obcych.
Ci ludzie, choć poniekąd znajomi, zawsze wydawali się obcy – sąsiedzi, koledzy z pracy, a nawet przyjaciele poznani zaledwie kilka razy, ale z którymi matka od razu nawiązywała nić porozumienia.
Podczas tych krótkich okresów spędzanych pod obcą opieką nigdy nie doświadczyłam niczeg






