Poznałem Harolda pięć lat temu na jednym z przyjęć. Miał w sobie ten nieuchwytny urok dżentelmena, a czas zdawał się go oszczędzać. Wręcz przeciwnie, teraz prezentował się jeszcze bardziej imponująco, z dojrzałością i tą specyficzną męską aurą, którą nabywa się dopiero z wiekiem.
Mimo upływu lat, w jego rysach wciąż można było dostrzec ślady mężczyzny, który w młodości z pewnością zawrócił w głowi






