Wydawało mi się, że zapadłam w bezkresne, mroczne bagno, pogrążona w letargu przez niezmierzony czas.
Wraz z powracającą świadomością, w uszach nieustannie dźwięczał zgiełk – głębokie, barytonowe głosy mężczyzn mieszały się z cichym szmerem kobiecych szeptów i radosnym szczebiotem bawiących się dzieci, a wszystko to przerywane stłumionym szlochem niewieścich łez.
Te dźwięki, splecione ze sobą, opl






