Drzwi izby przyjęć były szczelnie zamknięte, a ostre, białe światło na korytarzu niemal oślepiało.
W chwili, gdy Jamilah, zemdlona w domu z powodu wysokiej gorączki, trafiła do szpitala, powietrze jakby zastygło. Każda sekunda oczekiwania była istną katorgą.
Ogarnął mnie lodowaty chłód, a ciało przeszył dreszcz.
Marvin nieustannie spoglądał na drzwi izby przyjęć, w jego oczach malował się niepokój






