Przenikliwy chłód, niczym upiorny cień, otulił mnie, gdy tylko przekroczyłam próg kostnicy.
Niebo tonęło w szarości, bez najmniejszego promyka słońca.
W powietrzu zawodził przeszywający wiatr, a lodowate igiełki przeszywały mi kręgosłup. Mimowolnie skuliłam się, próbując ochronić się przed przenikliwym zimnem.
Nagle obok mnie pojawił się Marvin, delikatnie obejmując mnie ramieniem. W jego głosie p






