Minęło dopiero czterdzieści pięć minut.
Czterdzieści cholernych minut.
Ale czuję się tak, jakbyśmy siedzieli w tej pobielonej poczekalni od godzin. Czas płynie inaczej, gdy czekasz na wieści, czy z kimś, na kim ci zależy, wszystko w porządku – wolniej, ciężej. Jakby przytłaczał go każdy twój oddech, każda sekunda niepewności, czy kolejna nie przyniesie złych wieści.
Rodzice Penny siedzą naprzeciwk






