Ostatnie, co pamiętam, to wpatrywanie się w podłogę.
To puste, nakrapiane linoleum. Matowa łata przy listwie przypodłogowej. Cień mojego własnego kolana podskakującego w miejscu. Obserwowałem go, jakby ten rytm mógł mnie zahipnotyzować, żebym w ogóle nic nie czuł.
Teraz czuję dłoń na ramieniu. Delikatną. Ostrożną. Jakby ktokolwiek to jest, wiedział, że lepiej mnie nie przestraszyć.
Mimo to gwałtow






