Opony chrzęszczą na ubitym śniegiem żwirze, gdy Asher wprowadza samochód na długi podjazd, wijący się między oszronionymi sosnami. Droga kończy się na szerokiej polanie i wtedy to widzę:
Chatę górską.
O ile w ogóle można to tak nazwać.
To miejsce jest ogromne – dwupiętrowe, ale szerokie jak mały ośrodek wypoczynkowy. Rodzaj miejsca, które widuje się w świątecznych filmach, gdzie ktoś dziedziczy wa






