Biorę długi, uspokajający oddech, a moje dłonie zaciskają się na krawędzi kominka tak mocno, że aż bieleją mi kostki.
Muszę się skupić.
Na ogniu. Na burzy. Na czymkolwiek, byle nie na dziewczynie otulonej moją bluzą, siedzącej zaledwie kilka stóp za mną, z nogami podciągniętymi pod koce i nagimi udami wystającymi spod rąbka materiału.
Pewnie już się rozgrzewa, jej delikatna skóra nabiera ciepła po






