Jesteśmy tu od dwudziestu minut, a ja już stanowię obciążenie.
Nie celowo, oczywiście. *Chciałam* pomóc. Ale widocznie „składanie mebli” wymaga czegoś więcej niż czytania instrukcji na głos dramatycznym tonem i podawania mu śrubek, jakbym była w programie kulinarnym.
– Penny – mówi Asher, spoglądając na mnie z miejsca, gdzie kuca nad na wpół zbudowaną komodą – to zły element.
Patrzę na deskę w moj






