Tydzień. Jeden tydzień w tym nowym miejscu.
Stoję na środku salonu z rękami na biodrach. Kanapa jest. Łóżko też. Połowa mebli, przy których wyborze upierała się Penny, jest rozrzucona dookoła w różnych stadiach montażu – jej odciski palców są już w całym tym miejscu, chociaż ona nie zdaje sobie z tego sprawy.
I podoba mi się to. Cholera, bardziej niż mi się podoba.
To jest moje. Jest cicho. Jest s






