Perspektywa Gabriela
Tina poruszała się, jakby bywała tu setki razy. I szczerze? Bywała – kilka razy w przeszłości, podczas nocy, których nie chciałem pamiętać.
– No chodź, usiądź – ponagliła, sadzając mnie na krawędzi łóżka.
Opadłem z jękiem, świat lekko się przechylił. Tina miała rację – byłem pijany. Nie, kurwa, byłem w trupa.
Moja duma nie chciała się do tego przyznać, ale zamazany obraz,






