Perspektywa Clairessy
Adrian zaparkował samochód i wyłączył silnik. Nawet nie zorientowałam się, że zasnęłam, dopóki delikatnie nie dotknął mojego ramienia.
– Jesteśmy na miejscu.
Poruszyłam się, ziewając i mrugając, by pozbyć się senności. Ale gdy tylko rozejrzałam się, wyprostowałam się gwałtownie.
Nie byliśmy w lofcie Adriana. Staliśmy przed oszałamiającą posiadłością – jak wyjętą wprost z m






