Punkt widzenia Clairessy
Moje ciało drżało, a głęboki dreszcz przebiegał przeze mnie, jakby w moich żyłach walczyły ze sobą gorąco i zimno.
Przez mgłę przebił się głos Gabriela — naglący, spanikowany.
– Clairesso... hej, nic ci nie jest? Spójrz na mnie... proszę.
Potem poczułam jego dłonie — jak mnie unoszą, tulą do siebie, zdejmują kolejne warstwy ubrań...
Sen powracał w przebłyskach. Cichy plusk






