Perspektywa Gabriela
Do cholery.
Ze wszystkich kobiet na świecie, to musiała być moja była żona. Matka Adriana.
Angelika.
Ostatnia osoba, której spodziewałem się zobaczyć na przyjęciu u Randolpha, ociekająca perłami, ubrana w tę lśniącą szmaragdową sukienkę i obdarzająca wszystkich tym samym beztroskim śmiechem, który kiedyś doprowadzał mnie do szaleństwa.
Teraz? Budziło to we mnie jedynie obrzydz






