**Perspektywa Gabriela**
Stałem tam, pierś unosiła się gwałtownie, a pięści pulsowały bólem po uderzeniu własnego syna. Wyrzuty sumienia uderzyły jak fala tsunami, ale za mną usłyszałem ją.
Oddech Clairessy uwiązł, a kiedy się odwróciłem, łzy płynęły jej swobodnie po twarzy. Kurczowo trzymała się krawędzi kanapy, jakby to było jedyne, co utrzymywało ją w pionie.
– Gabrielu – jej głos załamał się,






