Perspektywa Adriana
Słowa Clairessy przeszyły mnie na wskroś. Siedziałem tam, kipiąc wściekłością, z zaciśniętą klatką piersiową i krzykiem w głowie. Jak, u licha, mogła siedzieć naprzeciwko mnie i to powiedzieć? Prosto w twarz. Jakby to nic nie znaczyło. Jakby nie obchodziło jej, co to ze mną zrobi.
Przeczesałem nerwowo włosy, zaciskając dłoń. W końcu słowa wydobyły się ze mnie z trudem.
– Więc c






