Perspektywa Gabriela
Adrian wyglądał okropnie.
Koszula była w połowie wyciągnięta ze spodni, krawat poluzowany i przekrzywiony. Włosy sterczały w dziwnych kierunkach, jakby układał je rękami w jadącym samochodzie.
Jego kroki były pospieszne, chaotyczne – jak kogoś, kto już wie, że przegrał i próbuje uratować, co się da.
Dyszał, jakby przebiegł przez cały budynek, a mimo to miał jeszcze czelność po






