Alexander:
Szliśmy tunelami pod miastem, chcąc dotrzeć do Posiadłości, a Delilah nas prowadziła.
Minęły dni, prawie tydzień, odkąd opuściliśmy podziemne kwatery na Białorusi. I choć nie wiedziałem, gdzie się obecnie znajdujemy, wiedziałem, że lepiej nie prosić Delilah o cokolwiek.
Nie kłopotała się patrzeniem na mnie, wyraźnie wiedząc, że nie chcę z nią rozmawiać. Fakt, że naraziła życie mojej żon






