To, co czułem, było czymś więcej niż podnieceniem. To było coś innego. Coś o wiele potężniejszego.
– Zabierz ode mnie te pieprzone łapy! – wrzasnęła, ale wciąż jej nie puszczałem. Zamiast tego przysunąłem się bliżej, uważając na jej ciążowy brzuszek.
Próbowała mnie odepchnąć, ale byłem jak skała. Nie mogła mnie ruszyć. Nie tylko dlatego, że byłem silniejszy od niej, ale dlatego, że nie mogłem si






