Rozglądam się po niej, nie do końca pewien, czy to sen, czy jawa. Jej wzrok był nieobecny, skanowała pomieszczenie, aż w końcu zatrzymał się na mnie.
Pewnie wyglądałem jak idiota, gapiąc się na nią z otwartą buzią. Wiem, że modliłem się o cud. Błagałem, żeby się obudziła. Teraz, kiedy w końcu się to stało, wszystko wydawało się surrealistyczne.
– Rowan? Co się stało? – pyta, a w jej głosie słych






