To ją zamyka. W samochodzie znów zapada ciężka, napięta cisza.
Mój puls gwałtownie przyspiesza, gdy podjeżdżamy pod szpital. Lilly nawet nie czeka, aż zaparkuję, tylko otwiera drzwi i pędzi w stronę wejścia.
– Kurwa – mamrocze wujek Gabe, wysiadając, żeby za nią pobiec.
Parkuję tak szybko, jak potrafię, a tata i ja wlokę się za nimi. Fluorescencyjne światła szpitala rażą mnie w oczy, a sterylny za






