"Nigdy więcej mnie tak nie strasz," mruczy Lilly, jej głos wciąż przesiąknięty emocjami, ale z nutą jej zwykłej zadziorności. "Bo inaczej..."
Ucieka mi cichy śmiech. "Postaram się."
Ona uśmiecha się słabo i na krótką chwilę.
"W każdym razie," pytam, "jak długo byłam nieprzytomna?"
Ona znowu pochyla się do przodu, jej palce wciąż delikatnie owinięte wokół moich.
"To już trzeci dzień," mówi cicho. "






