Przy umywalce zatrzymuję się i wpatruję w swoje odbicie, myjąc jedną rękę, uważając, by nie zamoczyć tej w gipsie.
Moje miodowo-blond włosy są skołtunione. Ktoś próbował je zapleść, ale niewiele to pomogło. Wyglądają jak ptasie gniazdo. Na boku czoła mam głębokie rozcięcie, a szwy lśnią w szpitalnym świetle. Kilka siniaków okala moje lewe oko i policzek. Zmęczone oczy wpatrują się we mnie. Zanim z






