Powietrze gęstnieje, gdy tylko oficerowie wchodzą do środka.
– Mam nadzieję, że nikomu nie przeszkadzamy – mówi oficer Mark, tonem niby swobodnym, ale spojrzenie zdradza coś innego.
Noah prostuje się na krześle, cała jego postawa się zmienia. Ramiona napięte, szczęka zaciśnięta. Beztroski uśmieszek sprzed chwili znika, zastąpiony dobrze mi znanym, ostrożnym wyrazem twarzy.
– Oczywiście, że nie – o






