– Nic – odpowiadam w końcu. – Robiłam tam zakupy od lat i nic mi nie rzuciło się w oczy.
Dwóch funkcjonariuszy wymienia kolejne spojrzenie.
– Co to za spojrzenia? – pyta Noah, w jego głosie słychać nutę podejrzliwości.
Mark przenosi wzrok na mnie. – Powiedziała pani, że chodzi tam pani od lat, prawda?
– Tak.
– W takim razie jest bardzo prawdopodobne, że ktokolwiek za tym stoi, obserwował panią – m






