Noah.
Stoję na podziemnym parkingu, przeczesując włosy dłońmi chyba po raz setny. Powietrze jest tu zimne, ale to nic w porównaniu z burzą w mojej piersi.
Jej słowa bezlitośnie w kółko powtarzają się w mojej głowie. Są jak sztylety, które raz po raz przeszywają moje serce, bez ustanku.
Zaciskam pięści. Nie powinienem się przejmować. Nie powinienem pozwalać, by jej słowa mnie dotykały. Ale do chole






