Anonim.
Walę pięścią w biurko, a dźwięk uderzenia niesie się echem po słabo oświetlonym pokoju. Szkło drży, a kilka kartek spływa na podłogę. Szczęka mnie boli od tego, jak mocno zaciskam zęby.
– Ona wciąż żyje – wypluwam słowa. – Jakim kurwa cudem ona wciąż żyje?
Kobieta naprzeciwko mnie wzdryga się. Stoi z pochyloną głową, a jej dłonie są zaciśnięte, jakby z całych sił próbowała się nie rozsypać






