Nie opuściłem tego korytarza od dwóch dni. Te same białe ściany. Ten sam szum maszyn za szybą. Ten sam smród antyseptyków, wżerający się w moje ubranie.
Policzyłem każde mignięcie na kardiomonitorze. Każde uniesienie i opadnięcie linii na wykresie, który mówi mi, że Sierra wciąż tu jest. Nauczyłem się tego dźwięku na pamięć, tego słabego, miarowego rytmu.
Dwa dni. Wciąż nie otworzyła oczu. A ja tk






