Jej miłość sprawia, że napływają mi łzy do oczu… Znowu. Szczerze mówiąc, nie pojmuję, dlaczego od chwili przebudzenia jestem w takiej rozsypce i wciąż płaczę.
– Och, kochanie… – Garnie mnie w ramiona. Tuli mnie mocno, dłonią podtrzymując moją głowę, a ja płaczę na jej ramieniu, dopóki ból w piersi nie wypali się do cna.
Gładzi mnie po włosach, a jej głos łamie się, gdy szepcze:
– Nikt cię już nie






