Niedługo po tym, jak Benji i reszta wychodzą, w drzwiach pojawia się Lilly, wpadając do środka niczym promyk słońca. Włosy ma upięte w niedbały kok, a jej twarz jaśnieje nawet w ostrym, szpitalnym świetle.
– Zgadnij, kto oficjalnie wychodzi do domu? – mówi, a jej głos aż kipi z ekscytacji.
Nie mogę powstrzymać uśmiechu; wydaje się, że cieszy się z mojego powrotu bardziej niż ja sama.
– Spóźniłaś s






