Po chwili powietrze staje się gęste, zwłaszcza że nikt się nie odzywa. Atmosfera przed jego przyjściem była lekka, ale teraz jest tak napięta, że aż wiercę się na łóżku.
Jest w Noah coś, czego nie zawsze potrafię wytłumaczyć. Kiedy tylko pojawia się w pomieszczeniu, zdaje się wysysać z niego całą energię, zostawiając za sobą oschłość i napięcie… albo może to fakt, że on mnie denerwuje, wywołuje to






