Wewnątrz światła w salonie są zapalone, a Noah krąży po pokoju. Jego szczęka jest zaciśnięta, ramiona napięte, a oczy wściekłe. W chwili, gdy mnie widzi, zamiera, po czym rusza w moją stronę z tak ostrym spojrzeniem, że czuję się, jakbym dostała w twarz.
– Gdzie ty, do cholery, byłaś?
Mrugam, zaskoczona. – Spotkałam się z…
Nie pozwala mi dokończyć, jego głos ucina moje słowa jak nóż masło.
– Dosta






