Trzymałam się tego, dopóki już nie mogłam. Dopóki wspomnienia nie zaczęły zadawać więcej bólu, niż przynosić ukojenia. Dopóki przetrwanie nie wymagało pozwolenia mu odejść.
On wciąż stoi w miejscu, w którym ja kiedyś stałam. Wciąż się trzyma. Wciąż przeżywa żałobę… i jakoś, wiedząc o tym, widząc to, sprawia, że moje serce jednocześnie płonie i mięknie.
Biorę mały łyk kakao, zanim się odzywam. Mój






