– Tak – mruczę, wpatrując się w pustkę za jego ramieniem. – Ale wydaje mi się, że coś jest na rzeczy.
Rowan unosi brew. – Nic nie jest na rzeczy. Wszystko wydawało się normalne.
– Poważnie, Rowan – posyłam mu mordercze spojrzenie. – Jak na prezesa jesteś bystry. Ale w tych sprawach? Oblewasz po całości.
– Ałć – rzuca oschle, po czym bez ostrzeżenia atakuje moje żebra łaskotkami.
– Przestań – wydus






